środa, 25 lutego 2015

Zaczynamy!

Blog powstał w celu dokumentacji mojego życiowego marzenia, czyli wyjazdu do Japonii. Wyjazd ten będzie miał miejsce od 9 do 25 kwietnia, a w czasie mojego pobytu w kraju kwitnącej wiśni planuję zwiedzić kilkanaście miejscowości, w tym Tokio, Kioto, Osakę, Narę, Himeji, Kanazawę, Matsumoto, Takayamę, Nikko, Jokohamę, Kamakurę i być może coś jeszcze :). Moją podróż zaplanowałem na 3 etapy, w taki sposób, by najbardziej efektywnie wykorzystać JR Pass, który zamierzam nabyć. Co do kosztów przejazdu do i z Japonii, kupiłem bilet w listopadzie na trasę Budapeszt - Monachium - Tokio Haneda, a z powrotem Tokio Haneda - Frankfurt - Budapeszt (w obie strony Lufthansa). Jeśli chodzi o cenę, to nie była ona zawrotna - wraz z ubezpieczeniem na czas wyjazdu kosztowało mnie to 180 000 HUF (czyli 2455 PLN), ale w tym jest już wliczona opłata biura podróży. Termin wybrałem nieprzypadkowo, mam nadzieję zdążyć na końcówkę sezonu hanami*. Jeśli chodzi o noclegi, to stawiam na hostele: pierwsze 5 i ostatnie 4 nocę w Khaosan Asakusa Tokyo, w cenie 2200 JPY za noc w 10-osobowym dormie, w Kioto tyle samo za miejsce w 4-osobowym dormie w Sim's Cozy (4 noce), a 2 noce spędzę w Matsumoto w Matsumoto no yado w tradycyjnym pokoju z tatami dla 4 osób za 2500 JPY za osobę za noc. Zaletą hosteli jest przede wszystkim cena, z drugiej strony znajdują się w dobrych miejscach, blisko ważnych punktów komunikacyjnych, co pozwala na sprawne przemieszczanie się. Jeśli chodzi o pobyt w Tokio to na pierwsze 3 dni kupię passa na Tokyo Metro i linię Toei* (1500 JPY za 3 dni), później pewnie przejdę na Suicę*, w Kioto albo tzw. butowóz, albo bilet całodniowy na autobus (500 JPY). W innych miejscowościach - zgodnie z zasadą - najtańszy = najlepszy. Na żarcie nie planuję wydać fortuny, coś w okolicach 3000 JPY za dzień, ale oczywiście będzie tak, że jednego dnia wydam 1000 JPY (jakiś ramen na obiad, onigiri na śniadanie i kolację) a innego 4000, może 5000 - chciałbym zajrzeć do słynnych barów z shabu-shabu*, spróbować sushi (choć nie lubię ryb), oraz wziąć udział w ceremonii herbaty. Oczywiście istotne z punktu widzenia pieniędzy są także wydatki na różnego rodzaju bilety wstępu, gdyż nie zamierzam ograniczać się do zwiedzania z zewnątrz. Warto także pomyśleć o pamiątkach, ja chcę sobie sprawić utensylia do herbaty i jakąś ładną, aczkolwiek niedrogą yukatę*. Na to wszystko planuję przeznaczyć ok. 120 000 - 140 000 JPN. Więcej szczegółów w kolejnych postach, w miarę zbliżania się momentu odlotu, oraz już na miejscu (w miarę możliwości).


*hanami - jp. oglądanie kwiatów, okres mniej więcej pomiędzy połową marca i kwietnia (w zależności od miejsca i pogody), tradycyjny japoński zwyczaj podziwiania kwiatów wiśni piłkowanych (sakura).
*Tokyo Metro i linia Toei - na transport podziemny (i naziemny) w Tokio składa się kilkanaście przedsiębiorstw, z czego te dwa są najistotniejsze, warto wspomnieć tu jeszcze o lini JR Yamanote.
*Suica - prepaidowa karta zbliżeniowa, za którą zapłacimy za przejazd transportem publicznym i nie tylko.
*shabu-shabu - japońskie danie, w którego skład wchodzi m.in. gotowana wołowina, podawane w formie zupy, w której macza się poszczególne składniki, nadając wywarowi wyjątkowy smak.
* yukata - lekki strój japoński, używany zwłaszcza w miesiącach letnich, wyjściach do łaźni oraz w domu, bez podszewki, może być wykonany z różnych materiałów i w różnych wzorach, przepasany pasem obi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz